Drukuj
Kategoria: Płyty - zapowiedzi i recenzje
Odsłony: 602
21753074 1969092243343818 4025587266216351235 o
Na początek Kwadra i ich debiut - album z marca bieżącego roku, zatytułowany Nów. Przyznam, że mam z nim pewien problem. Jeździł ze mną od tygodnia, słuchałem go często i choć z każdym odtworzeniem zyskiwał, to jednak chcą wyrazić swą opinię czuję się na rozdrożu. Tu muszę zaznaczyć, że mocniejsze dźwięki nie są mi obce - wszak pojawiły się na drodze mego muzycznego rozwoju już wiele lat temu i choć obecnie częściej słucham innych gatunków, to dla tzw. higieny psychicznej lubię od czasu do czasu sięgnąć po ostro brzmiącą nutę. Mimo to, z płytą debiutantów z Kędzierzyna mam problem. Zespół działa od pięciu lat i jak twierdzą sami zainteresowani odnalazł własne miejsce, a wspólne muzykowanie sprawia im sporą frajdę. Trudno jednak nazwać ich klasykami gatunku. To nie zarzut. Dobrze, że próbują mówić własnym językiem. Muzycznie się to sprawdza, mnie w każdym razie przekonuje. Gorzej jednak z tekstami. Paradoksalnie na plus zapisałem zespołowi fakt, że śpiewają po polsku. W zalewie takiej sobie nadwiślańskiej angielszczyzny stanowi to z pewnością jakiś wyróżnik i wskazuje, że muzycy mają coś do przekazania, oraz że chcieliby być dobrze zrozumiani. Szkoda jednak, że forma pozostawia pewien niedosyt. Szkoda też, że grupa nie ujawniła autora tekstów, bowiem z dołączonej książeczki trudno go ustalić. Zakładam więc, że pisali je po trochu wszyscy członkowie zespołu. To usprawiedliwiałoby pewien chaos jaki się w nie wkradł i brak ostatecznej korekty. Oczywiście wiem, że nikt tu nie silił się na literaturę wysokiego lotu, a nieco ambitniejsza tematyka miała z założenia wykraczać poza damsko-męskie banały. Wyszło jednak tak sobie. Jakkolwiek pewne wpadki i uproszczenia na scenie przykrywa muzyka i pewnie na żywo nie rażą, to jednak wydrukowane (w dodatku z literówkami) są dowodem ewidentnego pójścia na skróty.
Same tytuły kolejnych utworów sugerują poważną tematykę. Muzycy nie chcą akceptować polskiej teraźniejszości i poziomu rodzimej polityki oraz manipulacji i narastających podziałów. To dobrze, jednak taka postawa niesie z sobą odpowiedzialność i stanowi pułapkę do popadania w tanie banały. Od zwykłego mentorstwa nie ustrzegli się też inni wielcy polscy twórcy, dziś już zaliczani do klasyki, więc nie chcę czynić zespołowi z tego zarzutu, tym bardziej, że język polski nie jest łatwy w metalowej stylistyce. Mimo wszystko, jeśli muzycy nadal chcą pójść tą drogą, to... przed nimi jeszcze sporo pracy. Jak przypuszczam przekaz słowny ma dla nich duże znaczenie. Świadczy o tym choćby sam styl wokalistyki. Śpiew jest czytelny, bez manierystycznych trików i patentów, mocno wysunięty na pierwszy plan. Choć pomysł ten odstaje od prawideł gatunku, to jednak z czasem potrafi do siebie przekonać. Kolejny plus to dwóch wokalistów. Obaj nieźle się uzupełniają. Nie jest to może specjalnie odkrywcze, ale broni się.
Muzycznie jest również nieźle, choć Kwadra nie próbuje wymyślać prochu. Nisko nastrojone i przesterowane gitary mile drażnią uszy, przypominając początek lat siedemdziesiątych. Muzyka stylistycznie mieści się na pograniczu hard rocka i heavy metalu. Debiut dowodzi, że grupa ma spory potencjał. Są tu ciekawie brzmiące riffy, niezłe harmonie, mocna i dobra sekcja rytmiczna oraz chyba nie do końca rozwinięte pomysły melodyczne. Muzycy potrafią zagrać ciężko, potrafią też przyspieszyć. Jest różnorodnie i nie nudno, choć próżno tu szukać jakiejś łzawej ballady. Całość kończy zgrabna klamra - akustyczna wersja dynamicznego utworu Exodus, który w mocniejszej wersji otwiera album. Nie uważam się wprawdzie za speca od takich klimatów, jednak w mojej ocenie płyta jest niezła, a jej ciężar gatunkowy rośnie z każdym utworem. Mimo trzech kwadransów nie ma tu muzycznych zapychaczy. Słucham jej z życzliwym zainteresowaniem, podkreślając jednocześnie odwagę zespołu do pójścia własną drogą, wykraczającą poza sztywne ramy gatunku.
Krzysztof Wieczorek
https://poleczkazplytami.blogspot.com/