• Increase font size
  • Domyœlny rozmiar tekstu
  • Decrease font size
Home
Dolina Charlotty 14.08.2010 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata Janicka   
piÄ…tek, 20 sierpnia 2010 17:38
Dolina przywitała nas upałem i mnóstwem zakręconych ludzi w wieku lekko zaawansowanym. Średnia kształtowała się miedzy 40 - tką a 50 - tką, co nie znaczy, ze nie było ludzi młodych i bardzo młodych. Koncert zaczął się z opóznieniem, ale to nie miało jakiegoś wiekszego znaczenia. Na scenę wchodzi Disperse - młodzi chłopcy grajacy rock neoprogresywny. Słychać było rozmowy, a co to za jedni? a co oni i jak grają? Ku zdziwieniu sporej części widowni... zagrali i to jak zagrali. Pierwsze dżwieki basowe, dołaczyła gitara solowa, klawisze, perkusja - publika zaczyna wybijać rytm na kolanie co jest oznaką przychylnosci i zadowolenia z tego co się słyszy. Zatrzymam się chwilę na partiach solowych, cóż on nie wyprawiał ten młodzian na swojej gitarze, niesamowite oddanie w graniu, przezywanie, ekspresja... pomimo młodego wieku ma już ukształtowany i przemyślany styl, a co będzie za kilka lat? Wirtuoz gitary nam rosnie w siłę...  :)
Drugi utwór miało się wrażenie trochę mało dograny, brakowało historii, zbyt długi... chłopcy chyba zapomnięli co chcieli nam przekazać. Z każdym następnym było coraz lepiej. Minus dla dżwiękowców, chwilami mało słyszalny wocal - niezwykle dojrzały i majacy to coś, czym nie wszyscy wokalisci mogą się pochwalić a mianowicie "magię przyciągania" - słuchasz, wsłuchujesz się i chcesz więcej. Nagrodzony ogromnymi brawami trochę zaskoczeni ale szczęśliwi zeszli ze sceny. Dało się zauważyć, ze kapela nie ma jeszcze doświadczenia scenicznego, ale przed nimi właśnie świat otworzył swoje okna i drzwi. Trzymam kciuki za nich.
Przerwa 25 - minutowa, czas na odwiedzenie stoisk z gadżetami, których zbyt mało było, za to dla spragnionych i głodnych - bez komentarza! no bo Polak jak głodny to zły...  :)
Półmrok ogarnął Dolinę, na scenę wchodzą dinozaury Maggie Bell z Davem Kelly oraz The British Blues Quintet. Nie znałam wczesniej, tyle co przed wyjazdem do Doliny posłuchałam, by nie być zaskoczoną. Blues nie jest moim ulubionym gatunkiem muzyki. Rewelacja - wszystko dograne, nagłosnienie super. Wielu fanów tej muzyki podeszło pod scenę by dać upust ciału i duszy. Pominę tych miłośników innych przyjemności, co to usiłowali zgrać nogi z głową ale nawet silna koncentracja nie dała rady :) Po godzinie tłum pod sceną coraz wiekszy, nie powiem żebym się nudziła siedząc w pierwszym rzędzie. Nogi same tańczyły a rece unosiły się od czasu do czasu tworząc falę ;) Bardzo ogólnie i bez wchodzenia i analizowania każdego utworu... było całkiem przyjemnie.
Amfiteatr zaczął pękać w szwach. Pod sceną zrobiło się tłoczno. Z grupą przyjaciół i fascynatów zespołu, który miał za chwilę wystąpić, zaczęliśmy się przemieszczać biżej przodu... urokiem osobistym, tudzież łokciami zgrabnie stanęliśmy w pierwszym rzędzie. Nie da się ukryć, ze to właśnie ten zespół nas tutaj przyciągnął z całej Polski. Godzinna prawie przerwa nie przeszkadzała nikomu, zastanwialiśmy się czym nas przywita Marillion... jakie utwory zagra, w końcu to koncert Legend Rocka. Obstawialiśmuy, ze bedzie więcej z Fish'a. Motto festiwalowe to "muzyka łączy pokolenia" - obok mnie stał 15 moze 16 - letni chłopak, zaczęliśmy dyskutować o muzyce. I mile zaskoczył, bo przecież młodzież teraz słucha hip - hopu albo innych typu umcyumcy, a tu proszę Pink Floyd, Genesis no i oczywiście Marillion. Nad Doliną nocne ciemności, przygaszone światła na scenie, fani krzyczący MARILLION... zaczyna się koncert... Steve Rothery, Mark Kelly, Ian Mosley, Pete Trewavas, Steve Hogarth i... już wiemy The Invisible Man. Mój, jakze mój jest I. M, przenika do szpiku kości, wwierca się w umysł, dusza mało nie wyskoczy z ciała... zamyślenie, zasłuchanie, zatracenie się w dzwiękach - cudowność, fascynujący stan niech trwa. Mimika twarzy, gesty... śpiewamy razem, przeżywamy razem - jest pięknie. Cover my Eyes a zaraz potem Slainte Mhath - publiczność się rozkręca z minuty na minutę. Hogarth na scenie zadziwiał lekkością z jaką poruszał się, kontakt z publiką jak zawsze super od początku. King, tutaj posłużę się cytatem (...)po spokojniejszym początku (H z wzniesioną w górę gitarą) rozhulał się (Ian Mosley z podwójną stopą i talerzami) aż do samej szalonej końcówki(...). Fantastic Place - wzruszyłam się. W tym momencie brakuje już słów, by określić stan emocjonalny duszy. Spacer w chmurach po mlecznej drodze, obejmij moją duszę i weż ją do tańca...

I never could dream while I was sleeping
Put your arms around my soul
And take it dancing...

This Strange Engine - niesamowity, pełen zmian nastroju. Gra świateł jak spadajace gwiazdy w tle... I ta solówka Steve'a Rothery'ego... powala na kolana!!! Czy mozna wyobrazić sobie piękniejsze spędzenie sobotniego wieczoru? Za mało wrażeń jeszcze, no to proszę Afraid Of Sunlight - Małe łodzie na plaży w ciemną noc przybywają i znikają przed nastaniem światła... odpływam a w kolejce The Great Escape... publiczność szaleje a Hogarth niesiony energią próbuje popłynąć na rękach. Dusza targana emocjami daje upust... nie sposób zapanować, same płyną z oczu. Neverland... zabierz do nieba, do krainy marzeń. Dajesz mi ducha, iskrę, która pociąga mnie do przodu Czyni mnie czymś więcej niż tylko pustym ciałem... nawet teraz kiedy piszę nie mogę powstrzymać łez. Przepraszam, rozkleiłam się na dobre.

Na bis trylogia This Town/The Rakes Progress/100 Nights. I miałeś człowieku wrażenie, ze koncert się dopiero zaczyna a nie kończy. Wrócę jeszcze do wejścia zespołu na scenę, miałam wrażenie, ze muzycy są zmęczeni, sam Hogart jakby nie był sobą. Jakże się myliłam w tej ocenie. Wyśmienita forma H porwała publiczność, jednak byli też tacy, którzy zbyt dużo spożyli napojów odurzających, zachwanie poniżej krytyki. No ale festiwale rządzą się swoimi prawami. Pomomo tych jednostkowych incydentów koncert był fantastyczny, przezycia bezcenne. Pozostało czekać na przyjazd do Polski i na nową płytę. Dziękuję wszystkim którzy byli ze mną w Dolinie: przyjaciołom, znajomym i do zobaczenia na kolejnym koncercie pozytywnie zakręcona rodzinko :)
Poprawiony: piÄ…tek, 20 sierpnia 2010 17:46
 

Dodaj swój komentarz

ImiÄ™:
Twój email:
Temat:
Komentarz:

Statystyka

Użytkowników : 17
Artykułów : 84
Zakładki : 6
Odsłon : 8131

Logowanie



Kontakt

Adres redakcji:
Firma Usługowa Handlowa
PROINFONET
Dobra, ul. Witanówek 4
95-010 Stryków